guiness
Michał Kamiński utracił resztki wiarygodności, nie jest godny, aby komentować jego słowa, czuję do niego obrzydzenie. Myślę, że pochował w domu wszystkie lustra, bo nie jest już w stanie się w nich przeglądać. To przypadek dla psychologa – mówi w rozmowie z Wirtualną Polską Jolanta Szczypińska. W ten sposób odnosi się do ostatnich wypowiedzi byłego partyjnego kolegi, który twierdzi, że w PiS są spiskowcy, chcący doprowadzić do tego, by ich partia przegrała wybory i jesienią wybrała nowego przywódcę. wiadomosci.wp.pl
Zaskoczyło mnie, że Bronisław Komorowski nie zdecydował się na to, by wybory parlamentarne trwały dwa dni. Uważam, że to jest błąd. Być może prezydent boi się zaskarżenia przez Trybunał Konstytucyjny niektórych przepisów z kodeksu wyborczego, według którego będą teraz przeprowadzane wybory - powiedziała w programie Wirtualnej Polski "Z każdej strony" minister Julia Pitera. wiadomosci.wp.pl
I po zlocie....  22 sierpnia odbył się I Gośliński Zlot Samochodów Terenowych i Quadów w Murowanej Goślinie pod Poznaniem. Duch rywalizacji i chęć dobrej zabawy przywiódł na start sto pojazdów: 35 samochodów w grupie Extrem, 35 w klasie Turystyk i 30 quadów. Różnorodność wśród aut była naprawdę miła dla oka, od samochodów kompletnie cywilnych po off roadowe „potwory”. Jednak niezależnie od stanu przygotowania samochodu, no i załogi, trasy dostarczały wielu „brudnych” przygód.  Galeria 01 Galeria 02 Każda z klas miała do przejechania pętlę wokół Murowanej Gośliny, na której zostały umieszczone próby terenowe, na które dojeżdżaliśmy dzięki roadbookowi. Wszystkie załogi musiały zdobyć pieczątki (najlepiej komplet) na kartach, co momentami nie było łatwe. Był piach – do zakopania, woda – do zamoczenia, błoto – do ugrzęźnięcia i karoseria – do wyklepania. Czyli wszystko to, co terenówki kochają najbardziej. Mam nadzieję, że ta impreza zagości na dłużej w kalendarzu off roadu. Dlaczego? Chyba dlatego, że wszystko było przygotowane w najdrobniejszych szczegółach...od trasy po ciepły posiłek na mecie. Może tylko start trochę się przeciągnął. Nie liczył się jednak ani wiek, ani staż w błocie, gdyż w razie pewnych komplikacji spowodowanych terenem, można liczyć na innych, niezależnie od tego w jakiej klasie jadą i jak bardzo chcą wygrać. Jednym słowem – integracja. I jeśli pojawią się kolejne edycje, a szczerze w to wierzę, to my na pewno tam przyjedziemy...tylko nasz Wrangler jeszcze trochę urośnie...Zdjęcia samochodów uchwyconych w naszym obiektywie: zdjęcia do pobrania Galerie zdjęć z rajdu:http://galeria.murowana-goslina.pl/thumbnails-16-page-4.htmlhttp://picasaweb.google.pl/zdjecia.murowanatrophyhttp://www.rajdy4x4.pl/index.php/ida/9/?y=2009&galeriaID=139108
Wróciłem właśnie z regat Nivea Błękitne Żagle w Kaliszu. Było super...tylko nic, ale to nic nie wiało. Woda przypominała lustro, bez żadnej zmarszczki od wiatru. Nie to co w Charzykowy tydzień wcześniej...tam to były dla mnie warunki wręcz sztormowe. Moi koledzy z klubu UKS Żeglarz, gdzie chodzę na treningi pokazali wszystkim, że potrafią wygrywać zarówno, gdy wieje, jak i wtedy, gdy tego wiatru nie ma wcale. Oto klasyfikacja naszych OptiMistrzów:  Nivea Błękitne Żagle: Błękitna Wstęga: Krzysztof Bykowski 1 miejsce chłopcy: Krzysztof Bykowski 1 miejsce dziewczęta: Kaja Hanys. Dziewczęta do lat 9: 2 miejsce: Agata Kalinowska 3 miejsce: Jagoda Linder. Pozostała klasyfikacja: 24 miejsce: Milena Banach 38 miejsce: Dominika Czerwińska 40 miejsce: Kacper Knap 45 miejsce: Julia Linder. Najmłodszym zawodnikiem byłem tym razem ja. W nagrodę otrzymałem morświnka, dyplom dla najmłodszego oraz za uczestnictwo, a także żeglarski breloczek do kluczy (jak już będę je miał), by nie utonęły. Oprócz regat Nivea odbyły się również regaty KOZŻ Kalisz. Klasyfikacja ogólna: 1 miejsce; Krzysztof Bykowski 3 miejsce: Kaja Hanys. Do lat 9: 3 miejsce: Agata Kalinowska. W sobotę wieczorem przyjechał do nas kapitan Krzysztof Baranowski, który opowiadał nam o życiu na morzu oraz szkole pod żaglami. Po tym spotkaniu wiem jedno....jak już zostanę OptiMistrzem to będę też kapitanem, ale takim prawdziwym jak p. Baranowski.więcej na:www.optimist.sail4x4.plwww.uks-zeglarz.pl
W sobotnie popołudnie, 28 sierpnia 2010 r., na przystani Jacht Klubu AZS odbyło się uroczyste zakończenie X Regat Unity Line oraz XI Bałtyckich Regat Samotnych Żeglarzy o Puchar „POLONEZA”. Historyczny puchar z rąk Pani Ewy Madeji otrzymał kapitan Krzysztof Krygier, który na jachcie „Bluefin” trasę Świnoujście – Christianso LB – Świnoujście pokonał w czasie 40:13:12 (czas przeliczeniowy 48:22:07), zajmując równocześnie pierwsze miejsce w klasie KWR.  Jako pierwszy linię mety przeciął jacht „Karfi” prowadzony przez kapitana Andrzeja Wojciechowskiego w dniu 18.08.2010 o godzinie 23:35:23 – czas trasy 38:35:23 (czas przeliczeniowy 52:43:44). Specjalny puchar za bezwzględnie pierwsze miejsce na mecie ufundowany przez Komandora Jacht Klubu AZS wręczył osobiście Komandor Witold Zdrojewski. W grupie otwartej zwyciężył Radosław Kowalczyk na jachcie „Ocean 650”. Wszyscy uczestnicy regat otrzymali statuetki jachtu z sylwetką samotnego żeglarza oraz tablo. Specjalny puchar wypełniony bursztynem, ufundowany przez kapitana Michała Koszyckiego, otrzymał kapitan Edward Zając, który w samotnych rejsach na jachcie „Holly” przepłynął ponad 6.500 mil morskich. Inicjatorami samotnego ścigania się na Bałtyku byli kapitanowie Kazimierz „Kuba” Jaworski i Jerzy Siudy, którzy w roku 1973 urządzili „prywatne” regaty Świnoujście – Bornholm – Świnoujście. Od 1974 roku organizatorem regat był Jacht Klub Wyższej Szkoły Morskiej w Szczecinie. Nagrodą główną, o którą walczą samotnicy na 200 milowej trasie Świnoujście – Christianso Lb – Świnoujście jest wieczysty Puchar „POLONEZA” ufundowany przez dyrektora Morskiej Stoczni Jachtowej im. Leonia Teligi w Szczecinie dla najszybszego jachtu na mecie w czasie przeliczeniowym. Celem regat jest popularyzacja żeglarstwa, utrwalanie pamięci o wokółziemskim rejsie jachtu :POLONEZ”, utrwalanie pamięci o żeglarzach startujących w poprzednich edycjach, umożliwienie treningu kandydatom do startów w międzynarodowych klasach np.: Mini650, Class40, Open60 i innych. Dotychczas odbyło się 10 edycji regat samotników (ostatnia w roku 1983), w których startowało w sumie 105 kapitanów. Zwycięzcami byli kapitanowie: Kazimierz Jaworski, Jerzy Siudy, Władysław Góralski, Czesław Gogołkiewicz oraz trzykrotnie w ostatnich edycjach kpt. Jerzy Madeja. Była to rywalizacja sławnych kapitanów ale również najnowszych produktów nieistniejącej już dzisiaj Morskiej Stoczni Jachtowej im. L. Teligi w Szczecine. Konkurowały ze sobą „Ogar” i „Karfi”, „Spaniel” i „Bumerang”.  W zbiorach Komisji Historii ZOZŻ znajduje się zawiadomienie o 11 BRSŻ o Puchar „Poloneza”, których start honorowy miał odbyć się spod Wałów Chrobrego w dniu 05.06.1985, a start do regat następnego dnia na redzie Świnoujścia. Nie odbył się. Trzeba było czekać aż ćwierć wieku – do 17 sierpnia br. kiedy to wystartowało 15 jachtów. To dzięki determinacji dwóch koordynatorów regat: Piotra Stelmarczyka (organizatora regat w 1974 r.) i Krzysztofa Krygiera oraz głównego patrona regat Klubu Żeglarzy Samotników, po 25 latach samotnicy wystartowali w 11 edycji historycznych regat. Dziękuję im za to ! kpt. Janusz Charkiewicz  
     Właśnie wróciliśmy z kolejnej już, 19-tej edycji morskich regat Blue Cup, które jak co roku odbyły się w Grecji w Zatoce Argosaronic, organizowanej przez firmę czarterową Vernicos Yachts. Trzeba przyznać, że jesteśmy zmęczeni, ale bardzo zadowoleni, przede wszystkim z 6 miejsca, a także z doskonałych warunków pogodowych, które w tym roku mile nas zaskoczyły.        W tym roku team sail4x4 wystartował w składzie: Marzena Knap (Skipper) Wojciech Knap (Co-Skipper, trymer grota) Maciej Wcisło (trymer genui) Artur Wcisło (trymer genui) Magdalena Orylska (załoga) Daria Dziwisz (załoga) Basia Szlapańska – Wcisło (załoga) Joanna Szlapańska (załoga) Małgorzata Woźniak (załoga) Po odbiorze naszego jachtu s/y Peristera typu Oceanis 473 oraz krótkiej wymianie rozrusznika, wyruszyliśmy z Aten do Epidavros, gdzie regaty oficjalnie miały się rozpocząć. Tam po tradycyjnym powitaniu oraz zabawie tzw. integracyjnej, następnego dnia stanęliśmy na linii startu. W tym roku zmieniły się trochę grupy, w których startowaliśmy...i tak zamiast dwóch były trzy klasy. Pierwsza: - kl.A, Oceanisy z rollgrotami, tu znalazł się nasz jacht s/y Peristera oraz jacht innej polskiej załogi pod dowództwem skippera Przemysława Skibińskiego s/y Athina Oceanis 523. - kl. B, w której znajdowały się tylko jachty typu Cyclades - kl. C w której ścigały się również Oceanisy, ale z grotami listwowymi. Także tutaj mieliśmy polską załogę na jachcie s/y Nymphea Oceanis 54 prowadzonego przez Piotra Kowalewskiego. Pierwszy etap miał miejsce z Palea Epidavros do Poros i liczył sobie 20 Mm. Wszystkie załogi starujące miały na pokonanie tego dystansu 7 godz. Po nawet udanym starcie nasze nadzieje na jakiekolwiek miejsce okazały się niestety znikome. Dopadło nas to co w zeszłym roku, a czego jacht naszych gabarytów nie toleruje, czyli kompletny brak wiatru. I tak po trzech godzinach stania praktycznie w tym samym miejscu, odpaliliśmy silnik i zakończyliśmy ten etap regat. Jednakże, to co dla nas okazało się pechem, przyniosło szczęście innym. Tego dnia świętowaliśmy bowiem zwycięstwo innych polskich załóg: Athiny oraz Nymphei. Następny dzień okazał się dla nas łaskawszy. Mieliśmy do pokonania dwa etapy, każdy po 8,30 Mm, z Poros do Soupii oraz dalej Soupia – Ermioni. Pierwszy odcinek pokonaliśmy przy wietrze o sile 6-7 stopni w skali Beauforta. Z dość dobrą pozycją i prędkością minęliśmy linię startu do kolejnego dziennego odcinka. Jednakże tu pogoda uległa poważnym zmianom. Po zrefowaniu wszystkich żagli do wielkości, powiedzmy, większej chustki, nasza prędkość wcale nie zmalała. Wiatr rozwiał się natomiast do 9 - 10 w skali beauforta i zamienił się w krótkotrwały, bo ok 2-3 godz., ale za to jakże intensywny sztorm. Z dumą muszę przyznać, że cała moja załoga choć zapięta w szelki, wywieszona na balaście i kompletnie przemoczona, spisała się na medal. Dla większości z nich były to niezapomniane doświadczenia. Po kilkugodzinnej walce dotarliśmy na metę w Ermioni na szóstym miejscu. Po zacumowaniu wszyscy zamiast myśleć o wieczornej kolacji przygotowanej przez organizatorów regat, poszliśmy spać w celu zregenerowania sił. Kolejne biegi 4 i 5 odbywały się po trójkącie. Po wystartowaniu znaleźliśmy się na doskonałym drugim miejscu...nasza dobra passa trwała jednak tylko do pierwszej bojki, kiedy to zmuszeni zostaliśmy do oddania naszego miejsca na rzecz innej załogi. W ten oto sposób znaleźliśmy się na równie dobrym, ale trzecim miejscu. I wszystko zapowiadało się doskonale do drugiej bojki tam, niestety jak to w życiu bywa, przytrafił nam się pech, który sprawił, że spadliśmy na 7 miejsce. Tego samego dnia odbył się jeszcze jeden wyścig, który również skończył się dla nas po dobrym początku i zaciętej rywalizacji niefortunnie, bo na szóstym miejscu. Ale tak to w życiu bywa.... Następnego dnia miały odbyć się kolejne, ostatnie już 6 i 7 etapy...Niestety jednak pogoda polepszyła się na tyle, że zamiast ścigać się na żaglach braliśmy udział w kąpielach morskich oraz wyścigu pontonów zorganizowanych przez Norwegów. Musimy się pochwalić, gdyż dziewczyny z naszego jachtu zajęły pierwsze miejsce w kategorii kobiet w tych zawodach. Całe regaty zakończyły się na Poros, oficjalnym bankietem i rozdaniem nagród. I tak w klasie A: pierwsze miejsce zajęła załoga Przemysława Skibińskiego na jachcie Athina, tym samym, który w zeszłym roku okazał się bezkonkurencyjny w rękach Polaków, drugie: Amsler Rolf (Szwajcaria), a trzecie:Crook Ross (Wielka Brytania). Nasz Team Sail4x4 zajął szczęśliwe dla nas, bo szóste miejsce. Kl. B: Pierwsze i w pełni zasłużone miejsce zdobyli nasi przyjaciele z jachtu s/y Marla ze skipperem Roland Papp (Węgry), drugie: Svetoslav Petrov (Rosja), trzecie: Imbrich Karl Michael (Wlk. Brytania) Kl. C: Pierwsze miejsce załoga norweska pod dowództwem Svendsen Oeystein, drugie miejsce w tym roku przypadło, również naszym przyjcielom na jachcie Nymphea pod sterem Piotra Kowalewskiego oraz trzecie: Quignard Jean Pierre (Norwegia). Muszę przyznać, że jeśli o regatowe pływanie chodzi to z roku na rok idzie nam co raz lepiej i kto wie może w przyszłości....A czy tam wrócimy...na pewno.... Filmy z regat na naszym kanale YouTube / Videos of racing on our YouTube channelzobacz / see wyniki 2009 / results 2009 trasa regat / route 
 10-11.10.2008Kiedyś wreszcie musiał nadejść ten czas, aby nasze wcześniej zdobyte umiejętności 4x4 sprawdzić w rajdzie. XXII Mercedes Truck Rally nam to umożliwił. Startowaliśmy w klasie turystycznej pośród zawodowców z grupy sportowej, motocykli i ciężarówek. Z dwóch naszych samochodów, które wystartowały dojechał tylko Jeep Wrangler, ponieważ Mitshubishi Pajero doznało dość nieprzyjemnej przypadlości,a mianowicie złamało tylni most.    Klasyfikacja rajdu Wrangler natomiast dokończył to co zaczął i ze spokojem dojechał na 19 miejscu. Trzeba przyznać, że jak na auto, które wyglądało najbardziej niepozornie, czyli najbardziej cywilnie wśród doskonale przygotowanych rajdowo innych pojazdów, dzielnie sprawowało sie nawet w takich miejscach, gdzie inni mieli problem. Ogólnie rajd ten dostarczył nam wielu radości. I nawet czarne twarze, twardy teren i pylica płuc nie przeszkodzą nam, aby jeszcze w nim wystartować. Bo to co najlepsze to niesamowita atmosfera i doskonale towarzystwo innych zapalenców 4x4..    Galeria zdjęć / Photo galery
Kredyty, pożyczki i rachunki niespłacane w terminie warte są już blisko 31 mld złotych. Problemy ma ponad 2,1 miliona Polaków.
01-11.11.2008 Już po raz 18-ty w dniach 01.11-09.11.2008, firma czarterowa Vernicos Yachts zorganizowała regaty jachtów turystycznych, tych samych, które pływają w sezonie letnim w czarterze. Trzeba przyznać, że cała impreza została zorganizowana bardzo dobrze i zebrała w tym roku 51 załóg z różnych krajów min: Rosja, Ukraina, Norwegia, Niemcy, Szwajcaria, Wielka Brytania, Austria, Włochy, U.S.A., Irlandia, Wegry no i Polska ( 6 załóg).      Klasyfikacja Blue Cup 2008Startowaliśmy w dwóch grupach: gr.A z grotami listwowymi i gr. B z grotami bez listew, po trzy polskie załogi w każdej. Nasz jacht S/Y Excordis wraz ze znajomymi z S/Y Athiny startował w gr. B. Z naszych załóg najlepiej radziła sobie Athina, która w końcowym rezultacie wygrała całe regaty. Trzeba przyznać, że Vernicos stanął na wysokości zadania i myślę, że wiekszość z nas wyjechała stamtąd z niezapomnianymi wrażeniami. Cytując słowa naszej koleżanki Magdy, która była na jachcie pierwszy raz w życiu: Blue Cup to wakacje życia....    Galerie zdjęć / Photos galeryGaleria 01  Galeria 02 Galeria 03 Galeria 04 Galeria 05 
Wczoraj wróciłem z moich pierwszych w życiu regat dla „prawdziwych” zawodników. Zawody odbywały się od 15 do 17 października w Rybniku. Niestety nasza polska złota jesień akurat w ten weekend postanowiła zrobić sobie wolne. W piątek było deszczowo i z bardzo słabym wiatrem, w niedzielę chłodno z mocniejszymi powiewami, a w niedzielę to już prawie zima...zimno i wietrznie, czyli prawdziwa żeglarska pogoda. Z mojego klubu UKS Żeglarz Wrocław pojechali: Optimisty: Agatka, Dominika, Kamil i ja oraz Cadety: Marcin z Grzesiem i Tomek z Wojtkiem. Dominika i ja byliśmy pierwszy raz w życiu na regatach „białych żagli”.  Nie powiem trochę się bałem, bo trasa była bardzo długa i trudna, a do tego jeszcze startowali ze mną najlepsi zawodnicy z mojej klasy. Oprócz tego były jeszcze inne jachty: Cadet, Laser, OK Dinghy, Europa więc momentami było bardzo tłoczno. Po pierwszym dniu, przyznam, miałem dość, ale wziąłem się w garść i postanowiłem - będę walczyć. Brakowało mi naprawdę niewiele...lecz jak się ma takie małe rączki jak ja i mało w nich siły, to czasami po prostu nie da się nic więcej zrobić. Pewnie dałbym radę, gdyby nie to, że za nic nie mogłem zmieścić się w czasie. Do domu wróciłem jednak zadowolony, gdyż nie jestem ostatni, za mną był jeszcze chłopiec, sześć lat starszy ode mnie, a ja mam przecież dopiero sześć lat. Poza tym przegrać z takimi zawodnikami to żaden wstyd. Wiem, że mam jeszcze dużo czasu, by się nauczyć. Dla mnie najważniejsze jest to, że trener pozwolił mi wystartować w regatach białych żagli, kiedy dopiero od pół roku uczę się żeglarstwa regatowego. Trener Andrzej, który był z nami, pochwalił mnie za to, że się nie poddawałem i, że chciałem startować mimo, iż mi nie szło zbyt dobrze. Chociaż starty miałem dobre :) UKS Żeglarz po raz kolejny pokazał jak dobrych ma zawodników. Agatka stanęła na podium w klasie Optimist grupa B na trzecim miejscu, Kamil w gr. B zdobył pierwsze miejsce, a Marcin z Grzesiem w klasie Cadet również byli pierwsi. Bardzo im gratuluję i się cieszę, bo trzymałem za nich kciuki!ZDJĘCIA FILM Wyniki do pobrania
W ubiegły weekend tj. 4 i 5 września, zakończyły się regaty organizowane przez mój klub UKS Żeglarz we Wrocławiu. Mieliśmy fajną nazwę regat - Dolnośląskie Morze - Nivea Błękitne Żagle...chociaż do morza mamy kawałek Polski do przejechania. Ja już od piątku pomagałem w przygotowaniach, by w sobotę stanąć na linii startu. Przyjechało do nas wielu zawodników zarówno w klasie Nivea jak i Open (czyli Ci, którzy już wyrośli ze zmagań w Nivea). Był: Kraków, Ostrów Wielkopolski, Chełm Śląski, Kielce, Wolsztyn, Zgorzelec, a także Szczecin. W sumie ponad 60 OptiMistrzów takich jak ja. Pierwszego dnia, w sobotę niestety pogoda nie była dla nas zbyt łaskawa...trochę padało...trochę było chłodno...i nie wiało. No, ale prawdziwy OptiMistrz nie narzeka, więc wszyscy stanęliśmy na starcie i wszyscy przekroczyliśmy linię mety. Później czekały na nas gry i zabawy (wreszcie udało mi się odbić piłkę dwa razy...hurra :), a pod wieczór odwiedził nas kpt. Krzysztof Baranowski, który opowiadał nam bardzo ciekawe żeglarskie historie. Mimo, iż byłem już trochę zmęczony po całym dniu na moich małych nóżkach - to bardzo zaciekawiło mnie to co mówił kapitan. Drugiego dnia zmagań w niedzielę mieliśmy, dla odmiany, cudownie żeglarską aurę. Wiało i świeciło słońce, więc odbyły się trzy biegi pod rząd. Trochę to męczące, lecz nie narzekałem. Ale zanim „prawdziwi regatowcy” stanęli do rywalizacji, wcześniej odbyły się regaty oldboyów, w których wystartowali między innymi: trener Andrzej, tata Kai, moja mama i mój tata. Chociaż nie wygrali to wszyscy znaleźli się w pierwszej dziesiątce...a mój tata przed metą, na bojce nr 3, wyścignął mamę - chłopaki rządzą :) Od mojego dziadka, Stefana dostałem prezent - książkę kpt. Baranowskiego z dedykacją specjalnie dla mnie. I wiem, że jak już będę za duży by być OptiMistrzem to będę kapitanem jak on - takim prawdziwym. Ale na razie mam jeszcze duuużo pracy pod okiem moich trenerów: Bogdana, Beaty i Andrzeja u mnie w Klubie UKS Żeglarz we Wrocławiu (bo tym razem trochę mi nie poszło :)zdjęcia na: www.optimist.sail4x4.pl
Jeśli do tej pory nie wybrałeś komu podarujesz swój jeden procent podatku, teraz masz szansę to zrobić. Wspomagając zawodników z Uczniowskiego Klubu Żeglarskiego masz pewność, że Twoje pieniądze nie pójdą na marne. Każda złotówka zostanie przeznaczona na budowę bazy sportowej UKS ŻEGLARZ, a tym samym przyczyni się do szkolenia "Małych Żeglarzy". Aby oddać nam ten 1% należy wypełniając swój PIT roczny wpisać: - NUMER KRS: 0000224647 w rubryce: "WNIOSEK O PRZEKAZANIE 1% PODATKU NALEŻNEGO NA RZECZ ORGANIZACJI POŻYTKU PUBLICZNEGO (OPP)" - a w rubryce "INFORMACJE UZUPEŁNIAJĄCE" nazwę "MALI ŻEGLARZE" Bardzo ważne jest, aby znalazł się na PIT-e dopisek "MALI ŻEGLARZE" - jeśli Państwo o tym zapomną to pieniądze trafią na cele statutowe Fundacji STRACHOTA, a nie na "Małych Żeglarzy" z UKS ŻEGLARZ.
...No i kiedyś musiał nadejść ten dzień...i stało się to dziś...Zawsze ciekawiło mnie jak to jest, kiedy wywracasz się na Optimiście. Dzisiaj "zaliczyłem" pierwszą w życiu wywrotkę, a nie mam jeszcze 7 lat...Nie powiem było trochę strasznie, ale dałem radę. Jak na ironię losu pływałem już przy silnych wiatrach a wywróciłem się przy słabym - zablokował mi się szot przy szkwale, a później zaliczyłem "grzybka". Na szczęście trener Bogdan z trenerką Beatą szybko podpłynęli i mnie wyciągnęli. Później trzeba było jeszcze wylać wodę i popłynąć do brzegu, gdzie czekali na mnie rodzice. Teraz już wiem jak to jest...przez chwilę było trochę strasznie, ale tak na prawdę nie ma się czego bać. No i najśmieszniejsze jest to, że sam zrobiłem sobie Śmigus Dyngus bo dziś jest lany poniedziałek :)  
Przed rokiem wydaliśmy na budowę dróg niespełna 20 mld zł, czyli o prawie 10 mniej niż planowano. W tym roku ma być tylko 12 mld zł.
Kredytobiorca, który cztery lata temu pożyczył we frankach 200 tysięcy zł i sumiennie spłaca raty, dziś musiałby oddać bankowi o 50 tysięcy złotych więcej niż w 2007 roku.